RECENZJA: Planet Dog Orbee-Tuff Raspberry

01 marca 2015



Planet Dog zapewnia, że temu maleństwu nie można się oprzeć i ma rację! W nasze paszczęki trafiła wyjątkowa malinka, czyli piłka-kong z owocowo-warzywnej serii od Planet Dog przeznaczona dla psów ras mini i małych. Co na to westie?


Co to za jedna?
Ta urocza piłka-kong to najmniejsza z pysznej serii Planet Dog, do której należą także: truskawka, marchewka, bakłażan oraz karczoch przystosowane dla różnej wielkości psów (XS do XL). Jednocześnie posiada otwór na smakołyki, więc pełni funkcję konga. Malinka przyciągnęła naszą uwagę wyglądem (tak, przyznaję się), rozmiarami oraz elastycznością i sprężystością. Wyglądała na idealną zabawkę dla wybrednego terriera, którego cieszą zabawki wymykające się spod kontroli. Ale od początku!

Dla psów ras małych i miniaturowych - 4/5
W końcu piłka dedykowana najmniejszym! Dzięki oszałamiającym rozmiarom sięgającym aż 4,5cm średnicy oraz całymi 30g wagi psy wielkości cavaliera, czy jack russel terriera nie powinny mieć żadnego problemu z chwytaniem piłki w zębach. Nie będzie ona ani za duża, ani też za mała. Niestety, najmniejsze psy, jak chihuahua mogą mieć problem nawet z podniesieniem piłki, chyba, że będą wyjątkowo uparte. Z pewnością prościej będzie im się bawić taką piłką niż potworkiem o dwa razy większej średnicy. Pomemłać będą ją mogły psy o nieco silniejszym zacisku szczęk - Fibi nie ma z tym problemu, yorki mogą nie mieć możliwości objąć piłki tak, by ją dobrze ścisnąć, płaskopyskie poradzą sobie z nią o ile będą w stanie ją objąć, a chihuahua, jak mówiłam, ledwo bierze ją do pyska.





Specjalnie dla Was osiem warszawskich psich paszczęk zapozowało do porównawczego zdjęcia. Dzięki temu możecie ocenić, jak zabawka będzie leżała w pysku Waszego pupila!

Kształt i budowa - 5/5
Malinka jako jedyna z całej linii ma okrągłą formę, dlatego oprócz kuli-smakuli może spełniać funkcję zwykłej piłki. Jej powierzchnia jest nieregularna - rzeczywiście przypomina malinkę. Oprócz większego wlotu na smakołyki, piłka wyposażona została też mniejszy otwór odprowadzający powietrze, co zapobiega zassaniu się w środku psiego języka. Posiada miętowy zapach, który z czasem znika. Wykonana z miękkiej i solidnej gumy. W tej kategorii ciężko dopatrzeć się jakichkolwiek niedociągnięć, chyba że nieestetycznego failu w produkcji w postaci poharatanej powierzchni przy mniejszym wlocie. Mimo wszystko nijak nie wpływa to na zabawę.

Ze względu na rozmiar piłkę bardzo łatwo zgubić, ale z drugiej strony - w końcu to zabawka dla maluchów. Jednak wybierając się na spacer w parku raczej nie zabierałabym tam malinki. Obawiałabym się, że większe, obce psy mogłyby ją przypadkiem... połknąć. W takim przypadku malinka dostarczy więcej kłopotów, niż witamin... ;)


Sprężysta - dobrze się odbija - 4/5
Malinka na zdjęciach nie wyglądała na zbyt sprężystą, dlatego nie sądziłam, że potrafi dobrze odbijać się od najprostszych powierzchni. Nic bardziej mylnego! Przekonałam się o jej sprężystości kiedy już przy pierwszym odbiciu niespodziewanie zakończyła lot na mojej twarzy... ;) Piłka bez większej pomocy odbija się od płaskich powierzchni - podłóg, ścian.. mebli... Dobrze odbija się nawet w błotku, jednak z piaskiem sobie nie radzi. Piłka ma nieregularny kształt, dzięki któremu piłka odbija się we wszystkich możliwych kierunkach... a rzadko kiedy wraca do Ciebie w linii pionowej. Nie jestem pewna jak będą odbijać się inne zabawki z tej serii.

Ta sprężystość (jak i rozmiar) niestety ma swój minus. Piłkę bardzo łatwo zgubić. Łatwo wpada pod samochody, wyskakuje z trawnika na chodnik, czy ulicę, a rzucona z górki leci hohohooo, daleko, z każdym odbiciem coraz dalej. W takich sytuacjach przydaje się pies z dobrym nosem i smakołyki w środku zabawki. Inaczej wrócicie do domu bez piłki.



Miękka i elastyczna - 4/5
Fibi zawsze miała trudności z zaakceptowaniem twardych zabawek, dlatego martwiłam się o to, czy malinka jej się spodoba. Jak większość produktów Planet Dog na zdjęciach wyglądała dość topornie, jakby zrobiona z plastiku, jednak i tu zostałyśmy miło zaskoczone! Malinka jest dość miękka i idealnie wpasowała się w westikowe paszczęki. Jednak okrągły kształt sprawia, że do naciskania piłki trzeba użyć trochę siły. Potrafi też "odskoczyć" w psim pysku. Jest jednak na tyle miękka, że pies uderzony piłką w gonitwie za nią nawet tego nie zauważy. Nie odkształca się.

Wytrzymałość - 5/5
Opisywana malinka dostała 4 na 5 punktów w skali wytrzymałości Planet Dog. Oznacza to, że malinka przeznaczona jest dla psów, które potrafią być "dość niszczycielskie". W praktyce ma się to tak, że odkąd mamy malinkę, przeszła ona przez zęby około 10 psów. Może nie dostały jej do memłania na 5 godzin, ale miały okazję pobiegać z nią w zębach. Malinka pozostała nienaruszona. Dobrze trzyma się nawet gdy wbijam w nią nożyczki do papieru - żadnych rysek! Przememłana została także przez pysk bordera - wciąż zero śladów. Jestem pewna, że nie jest niezniszczalna, ale potrafi znieść naprawdę dużo.

Planet Dog Raspberry jako kula-smalula - 5/5
Zdecydowanie trafionym urozmaiceniem jest forma konga. Piłeczka posiada pustą przestrzeń i wlot na smakołyki o średnicy 13mm. Jest niewielka, dlatego też niewielka ilość smaczków się do niej zmieści. Muszą być też dobrze rozdrobnione, by pies mógł je wyjąć. U nas piłka sprawdza się jako malutki podręczny dyspenser smaczków - nie brudzę sobie rąk, a spłaszczając malinkę wylatują z niej podłużne kawałki naszych szmakosów.



Raspberry i woda - 5/5
Zastanawiam się po co kong ma pływać w wodzie? To marnotrastwo smaczków! ;) Tak czy siak, malinka dzielnie unosi się na wodzie. Większym psom łatwo będzie wyjąć je podczas pływania, mniejsze będą mieć problem ze złapaniem je w pysk.

Czyszczenie - 3/5
Powierzchnia piłki sprawia, że łatwo zbiera brud - ziemię, piasek, czy trawę. Do wysuszonej przyklejają się nawet włosy... Utrzymanie tak chropowatej powierzchni w czystości powinno być nie lada wyzwaniem, jednak okazuje się, że wystarczy odrobina wody, by zmyć nieczystości. Ale czasem nawet żadna kałuża się nie znajdzie... Guma z jakiej jest wykonana zabawka uniemożliwia wytarcie jej zwykłym materiałem. Piłkę można też łatwo umyć od środka, szczególnie ze smaczków suchych. Jeśli włożycie tam coś na wzór masła orzechowego może zająć Wam to dłuższą chwilę, ale prędzej czy później malinka olśni Was blaskiem czystości.



 Malinka i Fibi
Fibi się w malince absolutnie zakochała! Spełnia wszystkie nasze wymagania: wielkość, miękkość, sprężystość i możliwość włożenia do niej smaczków. Do tej pory to nasza ulubiona zabawka. To jedna z niewielu rzeczy, która interesuje ją nawet na dworze! Ba, to chyba jedyna piłka, którą Fibi w ogóle się bawi. W domu westik szaleje na jej widok. Sama ją do mnie przynosi, żeby jeszcze raz odbić ją od ściany...


+ faktycznie jest dla ras małych, ale... --->
+ dodatkowe urozmaicenie w postaci konga
+ wytrzymała guma
+ dobrze odbija się od większości powierzchni
+ miętowy zapach
+ dość miękka
+ unosi się na wodzie
- miniatury, takie jak chichuachua mogą mieć problem z chwyceniem piłki, ale wciąż będą mogły się nią bawić
- bardzo łatwo ją zgubić
- czyszczenie wymaga wody, nie można jej po prostu wytrzeć

Jeśli miałabym komuś doradzać w kupnie tej zabawki, z pewnością bym ją poleciła. Sprężystość, miękkość i możliwość wypełnienia dostarczą psiakom ogrom zabawy! Wobec tego można przymknąć oko na niedociągnięcia. Jeśli Wasz pies uwielbia zbiegać z górki za piłką, która w zastraszającym tempie sunie w dół co chwilę zmieniając kierunki - nie ma się co zastanawiać...


Malinkę i inne zabawki z tej serii znajdziecie na Toys4Dogs.pl

16 komentarzy :

  1. Super recenzja. W takich momentach ubolewam nad tym, że Zuzi nie bawi sie twardymi rzeczami :\ Ale jeśli to się zmieni na pewno zakupię ową malinkę :D

    Pozdrawiam!
    Marysia & Zuzia ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Na to czekałam, świetna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście świetna ta malinka, choć trochę przeraża mnie cena ;) Chętnie byśmy sobie taką malinkę sprawiły, ale kong już mamy, a Tosia najbardziej lubi okrągłe piłeczki, chociaż... może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja :D Raczej nie kupię, bo Zunia preferuje coś co można memłać, jest raczej łatwe do nagryzienia. Genialne zdjęcia! Super, że zaangażowałaś się w recenzję do tego stopnia, że malinkę testowało kilka pysiów :)

    Pozdrawiam,
    poprostuzuzia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja!
    Niszczycielski terror memlał piłeczkę i nic :D
    Pozdrawiamy,
    http://swiatwedlugterrora-enzo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Spełnia funkcję piłki? Jest dość twarda? Super! Szkoda, że mojego psa to nie obchodzi :P Azra wzgardziłaby czymś takim! Niemniej recenzja udana ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm ciekawe, może skuszę się na tą piłeczkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiałam się nad jedną zabawką z serii tych przypominających jedzenie, właśnie ze względu na wygląd :3 Jeśli Fibi się bawi, to pewnie mój wybredny pies też ją polubi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dość, że taka urocza, to jeszcze funkcjonalna! Można się skusić :D

    http://dwanascielap.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Super napisane! Mega recenzja :D Sama zastanawiałam się nad malinką, ale u nas musiałaby być na jakimś polarze, bo jestem pewna, że nawet przez przypadek, któryś z moich ułomków mógłby ją połknąć;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No słodka jest. Ale ja nie daję się ponieść zakupowemu szałowi jeśli chodzi o takie rzeczy :P. Zresztą, piłka dla nas za mała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale fajna! Lecę zobaczyć pozostałe, bo dla moich malinka jest jednak za mała :D

    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

    OdpowiedzUsuń
  14. Zginiesz, znam już twój adres

    ~A

    OdpowiedzUsuń
  15. Przekonałaś nas do zakupu ! :D Wiem juz jak prezentuje się na russelach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słodka jest. Tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu że warto. My zabieramy się do kupna bakłażana. Śliczne zdjęcia :)
    http://niszczycielsko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń