RECENZJA: Planet Dog Orbee-Tuff Nooks

20 lipca 2015



Okrzyknięta najszczęśliwszą piłką świata trafiła w nasze bezlitosne paszczęki i została dobitnie przetestowana przez surowe jury. Jak sprawdziła się w domu, na podwórku, w haszczach, w jeziorze i piachu?



CO TO ZA JEDNA?
Yellow Smiley Face to jedna z trzech piłek z serii Nooks. Do wyboru mamy także Red Heart - czerwone serducho i Green Peace - zieloną piłę ze znakiem pokoju.

(fot. Planet Dog)

Wszystkie piłki są w tym samym rozmiarze i mają średnicę około 6,3 cm. Jest wypełniona i odlana z gumy o średniej twardości. Waży 90g. Nie posiada żadnego wlotu na smakołyki, ale można je upychać w oczy i buzię (to dziwnie brzmi) lub inne otwory. Przez te same dziury można przewlec sznurek - jak my.

Producent określa ją jako bardzo wytrzymałą (5/5 w ich skali, czyli praktycznie nie do zdarcia), skoczna, elastyczną i pachnącą miętą. Co ciekawe, mówi się też o niej, że wpasuje się w każdą paszczę mimo sporych rozmiarów. Co na to nasz biały psi tester?



WYTRZYMAŁOŚĆ
Trzeba to firmie przyznać, że piłka faktycznie jest nie do zdarcia. Była w paszczy zarówno takiego małego, nieszkodliwego psa jak Fibi, jak i piłkowego żarłoka, który piłki nie gryzie, a ją wyszarpuje (Shila i borderowa ekipa), a nawet ostrozębiastego szczeniaka (Roni, dzięki!). W żadnej z tych sytuacji piłka nie uległa. Nie widać na niej śladów zębów, nie odkształciła się, wygląda dokładnie tak, jakby była wyjęta z pudełka. Z pewnością nada się dla psów, które lubią mocniej ścisnąć zabawkę.



ELASTYCZNOŚĆ I SPRĘŻYSTOŚĆ
Jeśli bywacie czasem w zoologach, z pewnością kojarzycie taki typ piłek, które są odlane z bardzo twardej i ciężkiej gumy, której nie można w żaden sposób ścisnąć, a kiedy się odbija... ma się wrażenie, że zaraz swój żywot zakończy jakiś wazon. ;)

Nooks taki nie jest. Owszem, jest twardy, bo jest wypełniony tworzywem, ale mimo wszystko sprawia wrażenie bardzo sprężystego. Na upartego można go ścisnąć, a to za sprawą pustych przestrzeni (np. uśmiechu lub serducha). Silny pies może nawet rozciągnąć piłkę!

  

Yellow Face bardzo ładnie odbija się od większości terenu. Potrafi odskakiwać na różne strony, ale nie jest to tak widoczne jak w przypadku Planet Dog Raspberry, która leci gdzie popadnie. Dzięki swojej elastyczności odbija się dosyć wysoko, choć z każdym ponownym odbiciem znacząco traci na wysokości.

"DLA WSZYSTKICH RAS"
Wydawać by się mogło, że z racji swojej wielkości piłka jest stworzona jedynie dla większych psów. Okazuje się jednak, że psy o mniejszych pyskach, np. takie jak Fibi, także są w stanie złapać piłkę w zęby... Wszystko za sprawą dziur (znaku pokoju, serducha lub uśmiechu) - dzięki nim mniejszy pies nie musi chwytać całej piłki, a może zahaczyć zębami o oko. Jednak co innego dzieje się w wodzie - mniejsze psiaki mają wtedy z piłką ogromny problem.

My przyczepiłyśmy do piłki sznurek, żeby mieć pewność, że pies będzie w stanie chwycić piłkę w każdych warunkach. Nie zauważyłam jednak, by Fibi chętniej łapała za linkę podnosząc piłę z ziemi. Wręcz przeciwnie, często upycha ją w paszczęki. Popadając ze skrajności w skrajność czasem hasa z piłką trzymaną za sznurek z miną "mamo, to dynda" albo wręcz "mamo, to mnie goni!" :) Nawet w wodzie stara się łapać za piłkę, mimo że wyłowienie jej nie jest łatwe. Jednak jeśli w grę wchodzi szarpanie, Fibi woli celować w sznurek.



NOOKS I WODA
Zabrałyśmy piłkę do Kampinosu i nad dwa jeziora, gdzie Uśmieszek miał okazję trochę popływać. Pierwszy raz wrzuciłam go do wielkiej wody w Kampinosie w obecności kilku dobrze pływających psów (co by mieć pewność, że sprzęt odzyskam ;)). Wrzuciłam zabawkę tuż przy brzegu do dość głębokiej wody i... zamarłam, bo piłka wcale nie miała ochoty wypłynąć. No to po zabawie pomyślałam, godząc się z faktem, że testy w umywalce nijak nie miały się do rzeczywistości, po czym - ku mojemu zaskoczeniu - piła wypłynęła i została dzielnie wyłowiona przez psich znajomych.

   

Okazało się, że piłka mimo swojej twardości i wagi owszem pływa, co jest ogromnym plusem. Jednak wrzucona do wody wypływa dopiero po około 3 sekundach pełnych grozy, a i tak wygląda to tak, jakby poszła na dno. Wynurza się na około 1cm ponad lustro wody. Wydaje mi się, że fakt unoszenia się do wody jest plusem o tyle, że jak podczas dzikich zabaw w okolicach zbiornika wodnego piłka przypadkiem wpadnie nam do wody... nie musimy spisywać jej na straty. Z pewnością jednak nie jest to zabawka typowo do wody.

no wypływaj, cwaniaro! czekam już od 2 sekund!

Jak wspominałam we wcześniejszym mini-akapicie, tylko większe psy będą mogły bez większego problemu złapać piłkę w wodzie. Mniejsze czworonogi, na przykład Fibi, mogą nie podołać wyzwaniu. Fibi piłkę dosłownie łowi: za każdym razem próbuje kilka razy ją złapać, aż jakimś cudem zabawka ułoży się tak, że Fibi wygodnie w nią trafi. Jestem pewna, że nie dałaby rady wyłowić jej płynąc. Jej zmagania i "capanie" piłki możecie zobaczyć na filmie umieszczonym na końcu.

CZYSZCZENIE
Kiedy piłka była w drodze do nas, strasznie ciekawiło mnie czy da się wyczyścić na przykład dziury-oczy. Aż się prosiło, żeby napchać tam błotka i zobaczyć, czy się doczyści. Jak się okazało, nie było z tym najmniejszego problemu. Piłka bardzo łatwo się doczyszcza - wystarczy zanurzyć ją w wodzie.

NOOKS W PRAKTYCE
Zabawka nie jest chropowata i łatwo wyślizguje się przede wszystkim z rąk podczas rzucania lub podnoszenia, czasem także psom podczas biegu (o ile nie zahaczą zębami o dziury). Ponadto w zabawie bardzo przydaje się doczepiony przez nas sznurek. Po pierwsze, jest za co złapać zamiast obślinionej zabawki, a po drugie rzucona za sznurek leci naprawdę daleko - to zaleta jej ciężkości.



NOOKS I FIBI
Muszę przyznać, że piłka na początku cieszyła się średnim zainteresowaniem... jednak pod koniec testów była to najlepsza piłka świata! Fibi polubiła to, że piłka fajnie, wysoko i na różne strony się odbija. Wydaje mi się też, że o wiele wygodniej hasa jej się z piłką, jeśli jest o co zahaczyć zęby. Nie przeszkadzało jej nawet to, że ciężko wyławia się ją z wody i chcąc zdobyć piłę zanurzała po nią pół głowy (tak, w tej fu!-wodzie), jednak czasem odpuszczała sobie wyławianie. 

Tak czy siak, to pierwsza piłka, którą Fibi aportowała z takim zaangażowaniem nawet z wody, której się teoretycznie boi. Sami chyba rozumiecie, że jesteśmy jej ogromnie wdzięczne za bycie pomocą i w aporcie, i w przekonywaniu do wody ;)


Chyba nie jestem w stanie porównać tej piłki do żadnej innej dostępnej na rynku. Jeśli chcecie porównanie z konkretną piłą, dajcie znać w komentarzu. Postaram się je ze sobą zestawić i je porównać.

Na filmie znajdziecie sceny z capania piłki w wodzie i perfidnego wyślizgiwania się podczas biegu. ;)



PODSUMOWANIE
+ jest bardzo wytrzymała i nada się dla psów przy których większość piłek wymięka+ nadaje się dla każdego psa, bo nawet mikrus może zahaczyć o dziury
+ jak na swoją wagę i wypełnienie nie jest klockiem, jest elastyczna
+ dobrze się odbija, czasem w różnych kierunkach
+ unosi się na wodzie
+ łatwo się ją czyści
+ można wypchać ją smakołykami (gorzej pewnie z wersją Red Heart) 

- lubi się podtopić i wypłynąć po kilku sekundach, wobec czego jej umiejętności pływackie to raczej asekuracja "bo akurat przypadkiem wleci do jeziora" niż przepustka do bycia zabawką dla prawdziwych pływaków
- wysoka cena



GDZIE KUPIĆ?
Piłkę znajdziecie na Toys4Dogs.pl w cenie niecałych 60zł. Mimo wszystko uważam, że produkt jest wart swojej ceny, a jego zakup pozwoli na wiele wesołych spacerów. :)

7 komentarzy :

  1. Jak robiłam zamówienie w tym sklepie strasznie mnie zaciekawiła tymi kształtami w środku, ale cena skutecznie zniechęciła. Jednak ponad 50zł za piłkę to nie jest mało, za tą cenę można kupić różne dziwolągi dowodne lub latające, ale widać, że Fibi ma niezły fun podczas zabawy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś ma problem z psem rozgryzającym zabawki, to z pewnością musi wydać znacznie więcej na nowe. Tu jest zakup drogi, ale długotrwały. W przypadku psa, który nie niszczy piłek zabawa potrwa jeszcze dłużej. Po 1,5 miesiąca bardzo intensywnych testów na zabawce nie ma śladu użytkowania. Jestem pewna, że Fibi będzie się nią bawić jeszcze długie, długie miesiące, co by nie powiedzieć lata ;)

      Usuń
  2. Cena naprawdę odstrasza, bo to jednak piłka, a nie np. kong czy coś przydatnego, ale może kiedyś ją kupimy ;)
    Co do recenzji to jest idealna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to piłka nie jest przydatna? :P

      Usuń
  3. Jak na piłkę to strasznie dużo (pieniędzy), lecz widzę, że chyba się opłaca, tym bardziej, że moją białą kulkę trudno przekonać do zabawek, jedynie piłki go pociągają ;D. Poczekamy jeszcze troszkę, może piłka stanieje :).
    Super recenzja, pozdrawiamy J&T ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie lubię bajeranckie rzeczy dla psa, bo są takie wow.
    Jednak też słucham rozumu i wiem że 50zł za piłkę to dużo, i jak dla mnie za dużo. Tym bardziej że młody ma raz manię na piłki a raz ma je w doopce.
    Ale ważne że Fibi się podoba :)

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy: KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam bajeranckie rzeczy, nawet jeśli bardziej jarają mnie (np. wyglądem) niż psa :D Poćwiczcie nad tym raz-maniem-raz-nie-maniem ochoty, zdecydowanie manie-ochoty się przydaje :)

      Usuń